Neil Armstrong
Jego pierwszy incydent lotniczy
Baza sił powietrznych Edwards, Kalifornia, USA
22 marca 1956 roku znajdował się w samolocie Boeing B-29 Superfortress, który miał zrzucić Douglas D-558-2 Skyrocket. Siedział na prawym fotelu pilota, podczas gdy dowódca na lewym fotelu, Stan Butchart, pilotował B-29. Gdy wspięli się na wysokość 30 000 stóp (9 km), silnik numer cztery przestał działać, a śmigło zaczęło się obracać swobodnie w strumieniu powietrza. Naciskając przełącznik, który miał zatrzymać obracanie się śmigła, Butchart stwierdził, że zwolniło, ale potem zaczęło obracać się ponownie, tym razem jeszcze szybciej niż pozostałe; gdyby obracało się zbyt szybko, rozpadłoby się. Ich samolot musiał utrzymać prędkość 210 mil na godzinę (338 km/h), aby wystrzelić ładunek Skyrocket, a B-29 nie mógł wylądować z podczepionym Skyrocketem. Armstrong i Butchart skierowali samolot w dół, aby zwiększyć prędkość, a następnie wystrzelili Skyrocket. W momencie startu śmigło silnika numer cztery rozpadło się. Jego części uszkodziły silnik numer trzy i uderzyły w silnik numer dwa. Butchart i Armstrong zostali zmuszeni do wyłączenia uszkodzonego silnika numer trzy, wraz z silnikiem numer jeden, z powodu wytwarzanego przez nie momentu obrotowego. Wykonali powolne, krążące zejście z 30 000 stóp (9 km), używając tylko silnika numer dwa, i bezpiecznie wylądowali.
Może zawierać błędy.
